Zapraszamy w podróż z nami!

Blog ten wyrósł z miłości do podróży oraz Dolnego Śląska. Chcemy stworzyć subiektywny przewodnik po miejscach, które odwiedzamy. Zwłaszcza tych, które znajdują się tak niedaleko nas.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cystersi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cystersi. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 grudnia 2009

Cysterskim szlakiem

W święta zgadało się coś o szopkach. Tato powiedział, że zobaczyłby szopkę ruchomą w Wambierzycach. Kristobalowi powtarzać dwa razy nie trzeba -jedziemy! W niedzielę, "trzeci" dzień świąt.
Jednak tuż przed wyruszeniem doszliśmy do wniosku, że Wambierzyce lata świetności mają już za sobą, a dojazd jest masakryczny, więc zmieniliśmy nieco plany.
I tak wyszło, że poruszaliśmy się śladami największych dolnośląskich mecenasów architektury i sztuki -cystersów.

1. Bardo
Najpierw weszliśmy do furty klasztornej, gdzie w krużganku zgromadzone są wota i obrazkowa historia sanktuarium. Z racji tego, że kończyła się msza, w całym krużganku dusił nas zapach kadzidła. Wstęp do szopki płatny 4 zł.,od dzieci 2 zł, ale miła pani w kiosku nie policzyła :)
Szopka jest wielka, robi wrażenie ilością poruszających się elementów krajobrazu. Dzieci zachwycone. Może i brak jednorodności , figurki pochodzą z różnych bajek, nie ma zachowanych proporcji, a smok w pieczarze ma ogon ze szczotki do kurzy, może i jest kiczowata , co z tego? Zachwyca i już. Mnie najbardziej pustelnik, który wychodzi do dzwonnicy, ciągnie za sznur od sygnaturki, po czym wraca do pustelni, gdzie o swojej obecności powiadamia zapaleniem światełka.
Przed szopką defilują ważne dla polskiej i dolnośląskiej historii postaci królów, książąt i bohaterów.


Udało się nam zobaczyć wnętrze kościoła.
Barokowy wystrój, jedne z największych organów -blisko 3000 piszczałek, pełne ekspresji rzeźby barokowe. No i malowidła Willmana, śląskiego Rembrandta, nadwornego malarza cystersów. Ozdobił im niemalże wszystkie kościoły i klasztory w XVIII wieku. W zamian braciszkowie przymknęli oko na jego grzeszki, zapewnili mu pochówek w zakonnej krypcie krzeszowskiego klasztoru.

2. Kamieniec Ząbkowicki
Zamek w kamieńcu zwiedzaliśmy raz, kilka lat temu. w zesżłym roku w maju próbowaliśmy sie dostac do sodka, niemila zaskoczyły nas biegakjaze po dziedzińcu psy, brak jakichkolwiek informacji, a wdodatku pogłebiający sie stan zaniedbania obiektu i otoczenia. Chaszcze takie,z e zamku nie widac. Dlatego zaskoczyło nas to,z ę jadac od stony Ząbkowic z daleka widzieliśmy cztery baszty zamkowe... Na parkingu pod zamkiem okaząło sie, że "ktoś' wyciął dzikie krzaki, uporządkował tarasy na tyle, że można na nie wejść i próbowac wyobrazić sobie czasy ich świetności.
A świtnosć to czasy księżniczki Marianny orańskiej, która nieodpacie kojarzy mis ei z białym marmuerm z Kletna, który nosi jej imię. Hertaberg, który kazała wzieść jako swoją letnią rezydencje, kosztował równowartość 5 ton złota!
I choc czas, a także radzieccy i polscy grabieżcy zrobili swoje, widać ten rozmach cesarskiej córy!
Teren pałacu w stylu neogotyckim otacząły ogrodowe tarasy z fonatnnami i kaskadami, pawilony, pergole i altany, po których sterczą jedynie słupy.

Na zwiedzenie pocysterskiego kościoła i klasztoru, położonych u stóp zamku, tym razem się nie wybraliśmy.

3. Henryków
Nie byliśmy tam jeszcze nigdy, a naczytaliśmy się w przewodniku, że piękny, bogaty, barokowy...
Dojechaliśmy tuz po 14, z kościoła wychodzili uczestnicy chrztu, za nimi pośpieszał kościelny z kluczami, który nas ze świątyni wyprosił. Zdążyliśmy zerknąć przez kratę, że faktycznie, byłoby co podziwiać... Trudno, zadowoliliśmy się rzutem oka na fasadę, ogrom zabudowań gospodarczych, świadczących o dawnej świetności gospodarzy, którzy na teren Ślaska wnieśli zachodnią kulturę agrarną.

Mnisi zapisali także pierwsze zdanie po polsku, co upamiętnia kamienna tablica z repliką kart "Księgi Henrykowskiej".
Najstarsze polskie zdanie ma prawie 740 lat, wypowiedział je Czech, a zapisane zostało w tekście łacińskim. Jedyny polski element, to gruba, niezdarna polska baba, która mąż wyręczył w mieleniu na żarnach.